Читайте только на Литрес

Книгу нельзя скачать файлом, но можно читать в нашем приложении или онлайн на сайте.

Читать книгу: «Bajki nowe»

Шрифт:

Alegoria

 
Wszędzie się znajdzie rozum, byle tylko szukać,
A nawet i jegomość, kiedy zacznie fukać,
I jejmość, gdy rozprawia,
I nasz ksiądz, gdy przymawia,
Mają go podostatkiem1 i pięknie, i wiele.
Jakoż się to wydało w Przewodnią Niedzielę2.
Gadał ksiądz o Adamie,
I o bramie,
I o wężu, i o Ewie,
I o jabłku, i o drzewie...
Po kazaniu do karczmy rzecz się wytoczyła.
Pan wójt, co to ma rozum i nauki siła:
«A wiecie, co ksiądz prawił? — rzekł całej gromadzie —
Oto u nas są sady, a drzewa są w sadzie,
A na drzewach są jabłka w wielkiej obfitości:
Adam — pan, Ewa — jejmość, a wąż — podstarości».
 

Bocian i jeleń

 
Bocian, miasta mieszkaniec, mówił jeleniowi:
«Ty kunsztu lekarstw nie znasz».
Jeleń mu odpowie: «Prawdę mówisz, bocianie, lekarstw nie rozumiem,
Ale ty leczysz, a ja chorować nie umiem».
Umarł mędrzec w lat dziesięć na dachu przy mieście:
Umarł prostak na puszczy, żył tylko lat dwieście.
 

Cesarz chiński i syn jego

 
z dziejów tamtejszych
Chińczyki mają rozum, choć daleko siedzą,
I bajki wiedzą.
Jeden z nich, a co większa, cesarz tego ludu,
Nie szczędził trudu,
Aby pan syn, następca jego, nie był osłem.
Raz płynął z nim po wodzie, a gdy robił wiosłem
I płynąc nucił,
W brzeg uderzył i łódki ledwo nie wywrócił:
Obadwa się przestraszyli.
Korzystając ojciec z chwili
Rzekł: «Patrz, jak przez niebaczność źlem sobie poradził,
Gdybym nie śpiewał, o brzeg byłbym nie zawadził.
Z mojego czynu
Naucz się synu:
Łódka tron, lud jest woda i nosi ją snadno3;
Kiedy sternik niebaczny, łódka idzie na dno».
 

Chłop i cielę

 
Nie sztuka zabić, dobrze zabić sztuka —
Z bajki nauka.
Szedł chłop na jarmark, ciągnąc cielę na powrozie.
W lesie, w wąwozie,
W nocy burza napadła, a gdy wiatry świszczą,
Wśród ciemności postrzegł wilka po oczach, co błyszczą.
Więc do pałki; jak jął machać nie myślawszy wiele,
Zamiast wilka, który uciekł, zabił swoje cielę.
Trafia się to i nie w lesie, panowie doktorzy!
Leki— pałka, wilk — choroba, a cielęta — chorzy.
 

Chłop i Jowisz

 
Chłop stojący zazdrościł siedzącemu panu
Lepszego stanu:
I lżył niebiosy
Za takie losy
Myślą zuchwałą,
Iż jednym nadto dają, drugim nadto mało,
Rzekł wtem Jowisz: «On chory, a ty jesteś zdrowy,
Lecz masz wybór gotowy.
Chcesz bogactw? Będziesz je miał, lecz pedogrę4 razem».
Uszczęśliwion wyrazem5,
Przyjął chłop złoto, ale legł kulawy.
Wesół był zrazu, lecz gdy ból żwawy6
Coraz bardziej dokuczał,
Chłop narzekał i mruczał,
A winując7 się o to,
Rzekł:«Jowiszu, wróć zdrowie, a weź sobie złoto!»
Z uskutecznieniem Jowisz się nie bawił,
Odjął bogactwa, pedogrę zostawił.
 

Chmiel

 
Chmiel chciał się ziemią sunąć, bo mu to niemiło
Było,
Iż musiał szukać wsparcia i pomocy.
Szedł więc o swojej mocy
I rozciągnął się dosyć ... Ale cóż się stało?
Liście żółkniało8,
Kwiat był wąski,
Schły gałązki;
Już i drzeń9 od wilgoci zaczynał się psować10.
Trzeba się było ratować:
Gdzież się piąć? Były żerdzie, ale je ominął;
Jął się chwastu — i zginął.
 

Czapla, ryby i rak

 
Czapla stara, jak to bywa,
Trochę ślepa, trochę krzywa,
Gdy już ryb łowić nie mogła,
Na taki się koncept wzmogła11
Rzekła rybom: «Wy nie wiecie,
A tu o was idzie przecie».
Więc wiedzieć chciały,
Czego się obawiać miały.
«Wczora
Z wieczora
Wysłuchałam, jak rybacy
Rozmawiali: wiele pracy
Łowić wędką lub więcierzem12;
Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem.
Nie będę mieć otuchy,
Skoro staw będzie suchy».
Ryby w płacz, a czapla na to:
«Boleję nad waszą stratą;
Lecz można złemu zaradzić
I gdzie indziej was osadzić.
Jest tu drugi staw blisko,
Tam obierzcie siedlisko.
Chociaż pierwszy wysuszą.
Z drugiego was nie ruszą».
«Więc nas przenieś» — rzekły ryby.
Wzdrygała się czapla niby;
Dała się na koniec użyć,
Zaczęła służyć.
Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając
I tak pomału zjadając;
Zachciało się na koniec, skosztować i raki.
Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
Postrzegł zdradę, o zemstę zaraz się pokusił.
Tak dobrze za kark ujął, iż czaplę udusił.
Padła nieżywa:
Tak zdrajcom bywa.
 

Człowiek i gołębie

 
W gołębniku chowane na wyniosłym dębie
Skarżyły się na ludzi niewinne gołębie;
Skarżyły się, i słusznie, strapione zwierzęta,
Iż szły dla nich na jadło młode gołębięta.
Wtem szła matka na strawę13; postrzegł jastrząb chciwy,
Więc w biegu wybujałym kiedy zapalczywy
Już ją tylko miał ująć, w czasie, co ugnębia,
Postrzegł strzelec gonitwę i zabił jastrzębia.
Ocalona, lot nagły pomału zelżyła14,
A kiedy do gniazdeczka i dzieci przybyła,
A przybyła z radością, uczuciem i drżeniem,
Rzekła: «I człowiek jednak niezłym jest stworzeniem»
 

Dialog15

 
Ksiądz majster16 jezuita chcąc ojców zabawić
Starał się bardzo piękny dyjalog wyprawić;
A że właśnie do rzeczy było z karnawałem,
Przedsięwziął diabła bitwę dać z świętym Michałem.
Za czym dla archanioła zgotowano skrzydła;
Żeby zaś diabła postać stała się obrzydła
I tym większym zwycięzca mógł wsławić się plonem,
Diabła z sześciołokciowym klejono ogonem.
Gdy przyszło rzecz wyprawiać, Michał, skrzydły skory17,
Wyleciał chyżym lotem z majstrowej komory.
A diabeł, skrępowany potrójnym łańcuchem,
Z nadto długim ogonem, z nadto grubym brzuchem,
Uwiązł we drzwiach nieborak... i pęknął na progu.
Gdzie nadto przygotowań, tam nic z dyjalogu.
 

Dudek

 
z Fedra18
Źle ten czyni, kto cudzą rzecz sobie przyswoił.
W pióra się pawie dudek ustroił
I w tej postawie
Wszedł między pawie.
Poznały zdrajcy świeże rozboje:
Postradał cudze i stracił swoje.
Z tej więc pobudki
Wrócił, gdzie dudki,
A te w śmiech z niego:
«Chciałeś cudzego,
Dobrze ci tak i nikt cię żałować nie może —
Kiedyś stworzon na dudka, bądź dudkiem, niebożę!»
 

Dzieci i żaby

 
Koło jeziora
Z wieczora
Chłopcy wkoło biegały19
I na żaby czuwały20:
Skoro która wypływała   ,
Kamieniem w łeb dostawała.
Jedna z nich, śmielszej natury,
Wystawiwszy łeb do góry,
Rzekła: «Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie».
 

Fejerwerk

 
W lesie w noc ciemną
Zapalony fejerwerk21 miał postać przyjemną.
Więc kontenci puszkarze22,
Chcąc rzecz zlepszyć w zamiarze,
Ku milszemu upominku23
Odprawili rzecz na rynku.
Ten, gdy się własnym oświeceniem krasił,
Fejerwerk zgasił.
Zawiódł skorych w czynieniu.
Trzeba światłu być w cieniu.
 

Fiałki

 
Źle, gdzie umysł jest miałki24.
Skarżyły się fijałki
Na swe losy niezręczne25,
Iż choć wonne i wdzięczne,
Względem kwiatów, co bliskie,
Zbyt ukryte i niskie.
Gdy się wrzask nie ucisza,
Doszły skargi Jowisza,
A ten wyrok dał taki:
«Zbyt natrętne żebraki!
Narzekacie, a przecie,
Co wam zdatno, nie wiecie!
To, na które skarżycie,
Ocala was ukrycie».
 

Filozof

 
Po stryju filozofie26 wziął jeden spuściznę,
Nie gotowiznę,
Tam, gdzie duch buja nad ciało,
Takich sprzętów bywa mało,
Ale były na szafach, w szafach słojków szyki,
Alembiki27,
Papierów stósy28,
Globusy
I na stoliku
Szkiełek bez liku,
A w końcu ławy
Worek dziurawy.
Wziął jedno szkiełko, patrzy, aż wór okazały.
Wziął drugie, a woreczek nikczemny29 i mały.
Westchnął zatem nieborak i rzekł: «Wiem, dlaczego
Były pustki w dziurawym worku stryja mego:
Gdyby był okiem, nie szkłem, na rzeczy poglądał,
I on by użył, i ja znalazłbym, com żądał».
 

Filozof i chłop

 
Wielki jeden filozof, co wszystko posiadał30,
Co bardzo wiele myślał, więcej jeszcze gadał,
Dowiedział się o drugim, który na wsi mieszkał.
Nie omieszkał
I kolegę odwiedzieć,
I od niego się dowiedzieć,
Co umiał i skąd była ta jego nauka,
Znalazł chłopa nieuka,
Bo i czytać nie umiał, a więc książek nie miał.
Oniemiał.
A chłop w śmiech: «Moje księgi — rzekł — wszystkie na dworze:
Wół, co orze,
Sposobi mnie do pracy, uczy cierpliwości,
Pszczoła pilności,
Koń, jak być zręcznym,
Pies, jak wiernym i wdzięcznym,
A sroka, co na płocie ustawicznie krzeczy,
Jak lepiej milczyć niźli gadać nic do rzeczy».
 

Gęsi

 
Gęsi, iż Rzym uwolniły31,
Wielbione były;
A że się to i w nocy, i krzyczeniem działo,
Ujęte chwałą,
Szły na radę i stanęło,
Aby zacząć nowe dzieło:
W krzyczeniu się nie szczędzić,
Lisy z lasa32 wypędzić,
Więc wspaniałe a żwawe
Poszły w nocy i wrzawę
W lesie zrobiły,
Lisy zbudziły:
A te, gdy z jam wypadły.
Zgryzły gęsi i zjadły.
 

Gołębie

 
z indyjskiego, Pilpaja33
Dwa gołąbki razem żyły
I szczęśliwe sobą były.
Jeden się zwał Bezendech, Newazendech drugi
W jednym jadły korytku, z jednej piły strugi.
Razem po polach bujały,
Razem do domu wracały.
Zgoła czy w wieczór, czy rano,
Zawżdy je razem widziano.
Nie masz w świecie rzeczy stałej!
Zażyłości poufałej
Nie najdłuższe było trwanie.
Mimo prośby, odradzanie
Bezendech chciał świat odwiedzieć34,
Uprzykrzyło się na miejscu siedzieć,
I poleciał... Miło było,
Co obaczył, to bawiło.
Gdzie siadł, nowe widowiska.
Wtem, gdy już noc była bliska,
A odpocząć sam gdzie nie wie,
Usiadł na drzewie.
Nadeszła burza, grad i ulewa;
Spuścił się z wierzchołka drzewa.
I tak jeszcze gorzej było.
Wspomniał więc sobie, jak miło
Spokojnej chwili używać,
W gołębniku odpoczywać.
Po smutnej porze
Nastały zorze.
Deszcz, grad, grzmoty ustały.
Wskroś przemokły, zmartwiały,
Widząc już rzeczy postać okazalszą35,
Otrzepawszy skrzydełka wziął lot w drogą dalszą.
A gdy coraz nowymi widoki się cieszy,
Postrzegł, że ktoś za nim spieszy.
Był to jastrząb w pędzie lotny.
Gołąb zwrotny,
Jak mógł, uciekał... Wtem orzeł z góry,
Straszny pazury,
Padł na jastrzębia; i gdy walczyli,
Korzystając z dobrej chwili,
Przecież tę miał pociechę,
Iż się dostał pod strzechę.
Nazajutrz, gdy dzień nastał pogodny,
Letki, bo głodny,
Postrzegł gołębia: a on się pasie.
«I to zda się!»
— Pomyślał sobie; więc się z nim wita.
Strawa obfita,
Potrzebna zdrowiu,
Na pogotowiu.
Niedługo myśląc jął się do jadła.
Wtem sieć zapadła
I wraz z kolegą został w więzieniu.
Gdy więc w srogim utrapieniu
Płakał stroskany,
Postrzegł, iż tamten był uwiązany.
Więc mu złorzeczył, mądry po stracie,
A ów: «Nie krzycz, bracie,
Płacz tu i krzyk nie pomoże!
Jakeś wpadł, tak i siedź, niebożę.
I mnie się to przydało36.
Lecz poweźmy myśl wspaniałą!
Kto wie, czy wspólni
Nie będziem wolni?»
Jakoż tyle pracowali,
Iż się z więzów wydostali
I każdy w swoją poleciał stronę.
Bezendech, kontent, iż miał ochronę,
Nie mówiąc nic nikomu
Powędrował do domu.
Już widział z bliska
Miłe siedliska,
Już do swojego domku się spieszył,
Gdy strzelec skrzydło strzałą wskroś przeszył.
Wpadł w studnią i ostatnia ginęła otucha;
Szczęściem niespodziewanym studnia była sucha.
Więc kiedy się ocucił,
A do lotu jak powrócił,
A raczej gdy sił zdobywał,
Ponad ziemię podlatywał   ,
Pełen wesela,
Znalazł dom i przyjaciela.
A doznawszy, jak podróż i trudzi, i smuci,
Przysiągł, iż więcej do niej nie powróci.
 

Góra i dolina

 
Jak to zwyczaj, wyższy, hardy.
Doznawając zwykłej wzgardy
Rzekła raz dolina górze:
«Ty się wznosisz, ja się nurzę37,
Jednak bym się nie mieniała38».
Góra, szczytem swym zuchwała,
Pogroziła dolinie;
Ale w tejże godzinie
Osiadł tuman39 na górze,
A z nim wiatry i burze:
Wiatr liść dębów pomiotał,
Cedry piorun zdruzgotał.
 

Jaś

 
Nieźle to i posłuchać, gdy mówią staruszki.
Szedł Jaś na gruszki,
A ojciec widząc, jak pełen zapału,
Rzekł: «Trząś gruszki, mój Jasiu, ale trząś pomału!»
Jeszcze nie skończył, a już Jaś w sadzie.
Posłuszny radzie,
Strząsnął drzewem pomału... i gruszka nie pada.
Zła rada!
Więc strząsnął mocniej, nie padła znowu.
Chciwy połowu:
«Nie trząść tu, widzę, trzeba — rzekł — lecz rwać należy».
Po drabinę więc bieży,
A gdy nie znalazł i w prawo, i w lewo,
Piął się na drzewo.
I to wskórał, iż zleciał i potłukł się srodze.
Jednak, choć w bólu i trwodze
Smutną miał postać,
Przemyśliwał Jaś przecież, jak to gruszek dostać.
Więc sporym, który leżał koło drzewa, klocem
Rzucił, przełamał gałąź i padła z owocem.
Porwie, gryźnie40, aż gruszka twarda i ladaco41.
Gdy więc wrócił do ojca z nadaremną pracą,
Rzekł smutnemu po szkodzie Jasiowi staruszek:
«Gdy nie padną trzęsione, nie trzeba rwać gruszek».
 

Jodła i jabłoń

 
Jabłoń rzekła sąsiadce: «O ponura jodło!
Po cóż blisko mnie wzrastasz, gdy jesteś tak podłą?
Patrz, do moich owoców jak się każdy spieszy!
Patrz, jak widząc, że kwitnę, każdy się ucieszy!»
Spadły kwiaty, za czasem42, owoce zerwano
Spadły liście, a zatem43 o jabłoń nie dbano.
Widząc to rzekła jodła: «Sąsiadko zbyt harda,
Osądź teraz, czy słuszna była twoja wzgarda?
O tym, co było zewnątrz, trzymałaś wysoce:
Nie ciebie ludzie czcili, lecz twoje owoce».
 

Kogut

 
Kogut, iż piał na odmianę,
Zyskał życie pożądane.
W szczęśliwej porze
Osiadł we dworze.
Skoro raz pan umieścił,
Każdy sługa go pieścił:
Zażywając do rady
Pan, panięta, sąsiady,
Uwielbiali proroka
W pół roka.
Zapiał był raz po deszczu: — Odmiana!
Więc zaraz z rana
Gospodarz w pole,
Sąsiad na rolę
Szli zaufale;
Ale
Wpośród roboty
Nadeszły słoty.
Kogut winien — więc na niego!
On sprawcą wszystkiego złego!
On źle poradził,
On grad sprowadził,
On czas oziębił,
On zasiew zgnębił,
On zepsuł pole,
On zniszczył rolę!
Idąc na śmierć, rzekł nieborak:
«Dobrze mi tak, żem był dworak».
 

Komar

 
Brzęczał komar wesoło, bo się dobrze napił.
Gdy się więc kwapił,
Aby się to jeszcze stało,
Co mu się już raz udało,
Źle w tym sobie poradził:
Brzękiem własnym się zdradził.
I gdy próżno się trudził,
A śpiącego obudził,
Czatowany po głosie,
Skończył życie na nosie.
I cóż z tego wybadać?
Lepiej milczeć niż gadać.
 

Konie

 
Koń maneżowy44 zszedł się z stadniczym45,
Rzekł: «Tyś jest niczym.
Jeżeli mnie będziesz prosić,
Nauczę cię człeka nosić:
Jak suwać rowy46,
Jak biec na łowy,
Jak stąpać w ciągu,
Jak być w zaprzągu».
«A ja, nieuk — rzekł stadny — o to cię nie proszę;
Może źle, że nie umiem — lepiej, że nie noszę».
 

Koniec

 
A jeszcze jedną! Albo to przychodzą
Bajki na rozkaz? Gdy zechcą, się rodzą,
A kiedy nie chcą, — wołaj, wrzeszcz jak czajka,
Nie przyjdzie bajka.
Tak jak nasz Józio, co go pieści matka,
Postrzegł opłatka47
Postrzec, naprzeć się — to u niego jedno.
Więc matkę biedną
Nuż męczyć: «Daj go!» A opłatek zjadła.
«Dam — rzekła — ale, Józiu, ucz się abecadła».
Porozumiał48 to Józio, za co go tak łechce,
Więc rzekł: «Schowaj opłatek; kiedy każesz, nie chcę!»
 

Koń i wielbłąd

 
z Lessinga49
Mało dla nas, co mamy, więcej chcemy jeszcze.
A że to prawda, powieść o koniu umieszczę.
Skarżył się przed Jowiszem, hardy i zuchwały
Iż choć wspaniały,
Chociaż rześki, ozdobny50,
Choć do skoków sposobny,
Chociaż stąd bywa powszechnie chwalonym,
Przecież się mniemał być upośledzonym.
«W czymże to? — rzekł mu Jowisz — mów, na czym ci zbywa51?»
«Oto kark niezbyt wzniosły, a zbyt gęsta grzywa.
Nogi nie dość wysokie,
Piersi nie dość szerokie;
Każesz nosić człowieka, a siodła nie dałeś».
«Ujźrzysz, co chciałeś» —
Rzekł Jowisz i natychmiast postawił wielbłąda.
Koń gdy pogląda:
«Oto masz z małą grzywą — rzekł Jowisz — kark wzniosły,
Siodło — garb wyniosły,
Piersi, jak chciałeś,
Nogi długie, jakowych do chodu żądałeś.
Godzien byś za zuchwałość, porównany52 z bydłem,
Został straszydłem.
Ale głupstwu wybaczam; lecz na ukaranie
Wielbłąd zostanie».
Jakoż skoro go ujźrzy z daleka czy z bliska,
Drży koń z strachu, rże53 trwożny, zżyma się54 i pryska55.
 

Konwersacja

 
Nie tylko to w Paryżu, nie tylko to w Warszawie
Śni się ludziom na jawie.
Mają też i zwierzęta posiedzenia modne,
Swobodne,
Wygodne,
Płodne56.
Zeszły się raz w pół lasa57; był dyskurs o człeku:
A jak zwyczaj w tym wieku,
Tyle o nim gadano,
Tak się z niego naśmiano,
Z takim sławy ujęciem58,
Iż ledwo był zwierzęciem.
Na koniec, gdy raz nierychło59
Posiedzenie ucichło,
Ktoś zagadł60 małpę, co by w nim dociekła61?
Rzekła:
«Chciałby on to coś znaczyć, ale mi się tak zdaje,
Iż źle małpy udaje».
 

Kot i kogut

 
Kot sprawiedliwy koguta dławił62
Za to, iż się czynami zbyt złymi osławił63.
A te czyny były takie:
Budził zwierzęta wszelakie,
A budzić się nie godzi,
Sen przerwany zdrowiu szkodzi.
Małżeńskiej wiary koty wielbiciele —
On miał żon wiele;
A co gorzej nieprzykładnie,
Szkaradnie,
Bez względu na pokrewieństwa
Wchodził w małżeństwa.
Dławiącemu,
Jak mógł, rzekł po swojemu
Dławny64:
«Sędzio sławny!
Przykładny kocie!
Wiem ja o twojej żarliwej cnocie
I kiedy się jej dziwię,
Pozwól, niech się też usprawiedliwię:
Mój ród jeśli rozpładzam,
Ludziom przeto dogadzam,
Piejąc budzę do pracy:
I majętni, i żebracy
Dlatego mnie chowają».
«Na tobie się nie znają —
Rzekł kot. — A że ja głodny,
Więc ty życia niegodny».
 

Kruk i lis

 
z Ezopa
Bywa często zwiedzionym,
Kto lubi być chwalonym.
Kruk miał w pysku ser ogromny;
Lis, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł: «Miły bracie,
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!
Czyż można dostać
Takową postać?
A pióra jakie!
Szklniące65, jednakie.
A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.»
Więc kruk w kantaty66; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł, lis go porwał i kruka zostawił.
 

Kuglarze

 
Dosyć się to często zdarza:
Bywa kuglarz nad kuglarza.
Jeden z nich, a jest niemało,
Żwawo i śmiało
Pokazywał, co może:
Zjadał łyżki i noże,
Z gałek ciasta robił grosze,
Karty przemieniał w kokosze67;
Co chciał, stawiał, i co chciał, zmykał68,
Usta kłódkami zamykał,
Kuropatwy robił z chleba;
Zgoła był takim jak trzeba:
Bawił, dziwił od tygodnia.
Wszedł drugi i powiedział: «Ja się zowię zbrodnia».
Rzekł zatem do pierwszego: «Kolego i bracie!
Na rzemiośle się nie znacie!
A wy, co mnie widzicie,
Patrzcie, cuda ujźrzycie,
Oto zwierściadło,
Co wszystko zgadło».
Zbliżył się szpetny — ujźrzał postać miłą,
Przyszedł garbaty i garbu nie było;
Każdy z pociesznym69 odszedł zadatkiem:
Kto nie miał zębów — znalazł dostatkiem,
Poczerniałe
Były białe;
Stara baba będąc młodą
Pocieszyła się urodą.
Wszyscy sprawcę uwielbiali,
Wszyscy razem zawołali:
«Oto zwierściadło,
Co wszystko zgadło».
Dał lichwiarzowi w rękę pełen kaszy garnek:
Skoro wziął, tyle groszy było, ile ziarnek:
Glina postać przybrała okutej szkatułki:
Otworzył stratny70, znalazł pozew i pigułki71,
Rzucił; porwał ją złodziej i brzęczała złotem,
Ale gdy odbił zamek z niezmiernym łoskotem,
Przestraszył go natychmiast widok niespodziany:
Złoto znikło, znalazł się stryczek i kajdany.
Stawił butelek parę szampańskich;
«Oto — rzekł –– ekstrakt72 obietnic pańskich».
Zrazu nic w nich nie było.
Coś się potem zjawiło.
A to coś jak się zaczęło burzyć,
Mieszać, przewracać, pienić i kurzyć,
Szelest zrobił się wielki,
Pękły obie butelki...
I znowu nic nie było.
Gdy to wszystkich dziwiło,
Jakieś dziwackie jął odprawiać szepty,
Jak grad na stolik leciały recepty.
Wziął jedną zdrowy, czytał i słabo mu było:
Wziął chory, nic nie znalazł i to uleczyło.
Spazmatyczna73, co tam stała,
To na swojej wyczytała:
«Chcesz nie być chora,
Strzeż się doktora!»
Zmienił modne kornety w worek wypróżniony,
Zrobił pierścień z pszenicy, a kufel z karbony74.
Zadziwili się wszyscy, on rzekł: «To jest fraszka!»
Dał młodemu trzos złota, została się flaszka.
Postrzegł w ciżbie dworaka, dał mu pęcherz z złotem,
Kazał ścisnąć, natychmiast, niespodzianym zwrotem
Odmieniwszy postawę prostą75 i obrzydłą,
Wystrzelił jak z harmaty i wydał kadzidło.
Wziął fascykuł76 od jurysty77,
Dmuchnął — został piasek czysty.
Z piasku owego zaraz bicz ukręcił,
Z bicza kałamarz, a gdy w nim coś zmęcił,
Ujźrzeli w rękach swoich za taką robotą:
Ten, co miał sprawę — piasek, co w niej gadał78 — złoto.
Sędziemu dwa pęcherze dał od zapozwanych,
Obydwa były pełne papierów pisanych.
Pękł, co był ubogiego, skoro go wymienił,
Bogacza w ważny weksel79 zaraz się przemienił.
A wszyscy zawołali z daleka i bliska:
«To mi to pęcherz, gdy kto na nim zyska!»
«Chcecie wiedzieć — rzekł dalej — jak przemysł rzecz mnoży?
Niech z was każdy w ten worek pieniądze położy».
Stosując się do rozkazu
Napełnili go do razu.
On się pokłonił, podskoczył, wykrzyknął,
Brzęknął pieniędzmi, rozśmiał się i zniknął.
 

Lew chory

 
I panowie chorują, czemuż lwy nie mogą?
Boleścią srogą
Lew zdjęty ryczał; niebożęta,
Drżały zwierzęta.
Te, co na dworze króla jegomości,
W żałości
Przymilały się panu. A że gdzie chory,
Tam i doktory:
Niedźwiedź mimo powagę wraz z lisem kolegą
Natychmiast biegą80.
W radę: niedźwiedź po prostu
Na niestrawność życzył postu;
I zdławion81 za to.
Lis, przelękły zapłatą,
Kiedy się go pytano, co brać na chorobę,
Rzekł: «Pan chory na wątrobę.
Moja rada o tej dobie82
Podjeść sobie:
Komu post miły, niech gryzie śledzia,
Pan zje niedźwiedzia».
Nadgrodzony obficie, że dogodnie życzył,
Nowym kunsztem chorego doktorem uleczył.
 

Lew i osieł

 
z Fedra83
Kiedy dmie84 głupi, śmiech z wzgardą zyska.
Wziął raz lew osła do stanowiska85
I okrył liściem,
Żeby za przyściem86
Zwierzęta go nie poznały,
A gdy ryknie, uciekały,
A on je miał brać wówczas, utajony.
Co miał czynić, nauczony,
Jak jął śpiewać po swojemu,
Taki dał połów lwu obżartemu,
Iż mu za to podziękował.
«I masz za co — rzekł osieł — bom ja sam polował».
«Żebyś nie był tak głupim, nie byłbyś zuchwały —
Rzekł zwierz wspaniały —
Zażyłem87 cię dlatego, iż jesteś straszydło,
Skryłem postać obrzydłą;
A żeś jest hardy, z tego teraz wniosłem:
Iż osieł, choć z lwem, przecież zawżdy osłem».
 

Lew, koza, owca i krowa

 
z Fedra88
Kiedy mocny z słabym w kupie,
Towarzystwo takie głupie.
Lew idący na łowy
Miał wspołeczeństwo89 kozy, owcy, krowy
I dostali90 jelenia:
Gdy przyszło do podzielenia,
Lew rzekł: «Pierwsza część dla mnie, bo się lwem nazywam,
Druga, bo lepiej niż wy dokazywam;
Trzecia, bo sam jestem wart więcej niż wy troje;
Czwarta, bo się mnie boicie, a ja się nie boję».
A że piątej nie było, towarzystwo zgodne
Powąchawszy przysmaczka wróciło się głodne.
 

Lew, wół, lis

 
Lew zjadł był woła.
Strach dookoła
Powstał niezmierny,
Bo wół był wierny,
Źle łask nie użył,
Poczciwie służył.
Jeszcze by to znośniejsza, gdyby był lew zrzędził,
Wypędził;
Ale stracić i skórę, i łaskę to wiele.
Przyjaciele,
(Bo ich miał, choć minister, nieboszczyk) płakali:
Lis raz w raz chwali
Najjaśniejszego króla jegomości
Dzieła pełne dobroci, pełne łaskawości.
Nieznośno to wszystkim było,
A na koniec i lwu się słuchać uprzykrzyło.
Więc biorąc na się postać ponurą i hardą,
Rzekł z gniewem, z wzgardą:
«Lisie! Czym jesteś, z tym się nie wydawaj,
Jeżeliś głupi, nie chwal; mądry, nie przymawiaj91».
 

Listy

 
Zeszli się jakoś w zapustną niedzielę
List, co prosił na pogrzeb, z tym, co na wesele.
A jak to między sąsiady,
Od rozmów przyszło do zwady.
Szło o pierwszeństwo; żałobny, szlubny
Równie był chlubny.
Udali się do trzeciego, aby je rozsądził;
Ten rzekł: «Każdy z was zbłądził,
Nie macie się z czego wynosić
Przecie i o sąd prosić:
Po tobie zaczną płakać i będą się śmiali92,
Po tobie śmiać się zaczną, a będą płakali».
 

Lwica i maciora

 
Źle to, gdy się podli szczycą.
Zeszła się raz świnia z lwicą,
Więc w dyskursa93. W tych przewlekła,
Z żalem świnia lwicy rzekła:
«Żal mi ciebie, luboś94 godna,
Luboś zacna, żeś mniej płodna.
Patrz na moją zgraję świnków:
Co tu córek, co tu synków!
A wszystkie jednym pomiotem».
Rzekła lwica: «Wiem ja o tem.
Ródź ty dziesięć, cztery, dwa,
Ja jednego, ale lwa».
 

Malarze

 
Dwaj portretów malarze słynęli przed laty:
Piotr dobry, a ubogi, Jan zły, a bogaty.
Piotr malował wybornie, a głód go uciskał,
Jan mało i źle robił, więcej jednak zyskał.
Dlaczegóż los tak różny mieli ci malarze?
Piotr malował podobne, Jan piękniejsze twarze.
 

Małpy

 
Małpa, wielki samochwał, co człeka udaje,
Zwiedziła cudze kraje,
Bo była z lasa95 wyszła i wlazła pod strzechę.
Wielką pociechę
Przyniosła za powrotem i siostrom, i braci.
Koligaci,
Krewni i przyjaciele, tak świezi jak przeszli,
Wszyscy się zeszli.
A ta każdemu, co słucha,
To w głos, to do ucha
Opowiada,
Jedno łże, drugie zgada96,
Zgoła aż słuchać miło,
Jak to pięknie pod strzechą i zabawnie było.
Przyszło spać, nie masz strzechy, a jak spać bez dachu?
Małpy w strachu.
Więc w pośpiechy
Szukać strzechy —
I znalazły,
Pod dach wlazły.
Słysząc szelest gospodarz szedł z świecą na górę,
Małpy w nogi... Zatkał dziurę,
Ledwo jedna,
Zbita biedna,
Skąd przyszła, chyżo do lasa uciekła;
A gdy pytano, gdzie są drugie, rzekła:
«Pięknieć to, prawda, lecz straszy i więzi.
Kiedyśmy małpy, śpijmy na gałęzi».
 

Młot z kowadłem

 
Raz zagadło97
Młot kowadło:
«Czemu w robocie,
Młocie,
Choć się też raz nie znudzisz
I mnie darmo dokuczasz, i sam próżno się trudzisz?
«Alboż z ochoty
Pracują młoty? —
Rzekł zagadniony —
Nie ja mam być winiony;
Ten nas nagli, co robi.
A gdy oręż sposobi
W pracy, trzasku, pożarze,
My się mściemy, on karze.»98.
 

Młynarz, syn jego i osieł

 
z francuskiego, La Fontaine
Nie wiem, gdzie ja to czytał, ale mniejsza o to.
Miał jeden młynarz osła; tak zmęczył robotą,
Iż nie wiedząc, co robić,
Wolał przedać99 niż dobić.
Woła syna wyrostka, co go w domu chował,
I rzecze: «Żeby się nasz osieł nie zmordował
W długiej drogi przeciągu,
Zanieśmy go na drągu».
Dźwiga stary i stęka, chłopiec jeszcze gorzej,
Im szli dalej, im szli sporzej,
Tym srożej trud uciemiężał,
Tym bardziej im osieł ciężał.
Gdy to postrzegli,
Ludzie się zbiegli.
Śmiechy się wzniosły:
«Wzdyć to trzy osły!
A ten najmniej, co na drągu».
Niekontent młynarz z zaciągu100,
Rozumu się poradził,
Syna na osła wsadził.
Aż pierwsi, co napotkał, nuż się gniewać o to:
«Ty na ośle, niecnoto! —
Rzekli do chłopca — a stary pieszo!»
Więc do kijów gdy się spieszą,
Aby ich złość nie uniosła,
Zsadził syna, siadł na osła.
Przechodziły dziewczęta, mówi jedna do drugiej:
«Patrz, biedny chłopiec, jak do wysługi
Ten stary go używa!
Dziecię z pracy omdlewa,
A dziad niemiłosierny
W taki upał niezmierny
Pieszo go iść przymusza».
To starego gdy wzrusza,
Wsadził chłopca za siebie.
Że dogodził potrzebie,
Jedzie kontent z wynalazku,
Ledwo co wyjechał z lasku,
Znowu krzyk: «Jacy to głupi!
A kto od nich osła kupi?
Podróżą go udręczą,
Ciężarem go zamęczą;
Chyba skórę przedadzą!»
«Nieźle oni coś radzą —
Rzekł młynarz — chociaż i łają».
Więc z synem z osła zsiadają,
Aż znowu mówią przechodnie:
«A któż to widział, aby wygodnie
Osieł szedł wolno, a młynarz za mim.
Wybacz, bracie, że cię ganim;
Każdy z ciebie śmiać się będzie,
Jak się nie poprawisz w błędzie».
«Nie poprawię — rzekł młynarz — dość przymówek zniosłem;
Chciałem wszystkim dogodzić i w tym byłem osłem.
Odtąd, czy kto pochwali, czy mnie będzie winił,
Nie będę dbał nic o to; co chcę, będę czynił».
Co rzekł, to się ziściło
I dobrze mu z tym było.
 
1
  podostatkiem — wystarczająco dużo; dziś pisownia: pod dostatkiem.


[Закрыть]
2
  niedziela przewodnia — druga niedziela po Wielkanocy.


[Закрыть]
3
  snadno (a. snadnie; starop.) — łatwo.


[Закрыть]
4
  pedogra (właśc. podagra) — choroba stawów nóg.


[Закрыть]
5
  wyrazem — tymi słowami, niniejszym przyrzeczeniem.


[Закрыть]
6
  żwawy — szybki; tu: ostry, dotkliwy.


[Закрыть]
7
  winując się (daw.) — winiąc się, obwiniając się.


[Закрыть]
8
  Liście żółkniało (daw.) — liście żółkły.


[Закрыть]
9
  drzeń (starop.) — rdzeń.


[Закрыть]
10
  psować (starop.) — psuć.


[Закрыть]
11
  Na taki się koncept wzmogła — zdobyła się na taki pomysł.


[Закрыть]
12
  więcierz — inaczej żak; specjalny rodzaj sieci do łowienia ryb rozpiętej na drewnianych obręczach i zakładanej w wodach stojących lub wolno płynących.


[Закрыть]
13
  na strawę — na poszukiwanie pożywienia.


[Закрыть]
14
  zelżyła — tu: zwolniła.


[Закрыть]
15
  dialog — prosta forma sceniczna do poł. XVIII w. uprawiana w teatrach konwiktów zakonnych.


[Закрыть]
16
  majster — tu: magister, mistrz w konwikcie zakonnym.


[Закрыть]
17
  skory — szybki; skrzydły skory: szybki dzięki posiadanym skrzydłom.


[Закрыть]
18
  Fedr (a. Fedrus, właśc. Phaedrus ok. 15 – ok. 50 r. n.e.) — autor poetyckich przekładów greckich bajek Ezopa na łacinę; bohaterem bajki analogicznej do tej jest zarówno u Ezopa, jak również w przekładzie Phaedrusa sójka.


[Закрыть]
19
  Chłopcy (...) biegały (daw.) — dziś popr. chłopcy biegali.


[Закрыть]
20
  czuwać — tu: czyhać, czatować.


[Закрыть]
21
  fejerwerk (właśc. fajerwerk; z niem. Feuer: ogień) — sztuczne ognie dające różne efekty świetlne; w XVIII w. fajerwerki były bardzo częstym sposobem uświetniania uroczystości na dworach.


[Закрыть]
22
  puszkarz — tu: specjalista wyrabiający i puszczający ognie sztuczne.


[Закрыть]
23
  upominek — wspomnienie, upamiętnienie.


[Закрыть]
24
  miałki — tu: płytki, ograniczony, powierzchowny.


[Закрыть]
25
  niezręczny — tu: niekorzystny.


[Закрыть]
26
  filozof — chodzi tu o uczonego w ogóle; opisana w bajce pracownia należała, jak sądzić można z wyposażenia, do alchemika, astronoma lub przyrodnika.


[Закрыть]
27
  alembik — naczynie do destylacji płynów.


[Закрыть]
28
  stósy — pochylonego „ó” użyto dla rymu.


[Закрыть]
29
  nikczemny — tu: nędzny, mizerny.


[Закрыть]
30
  wszystko posiadał — tu: posiadał całą wiedzę.


[Закрыть]
31
  gęsi (...) Rzym uwolniły — Według podań staroitalskich podczas najazdu Gallów na Rzym (w IV w. p.n.e.) gęsi kapitolińskie poświęcone Junonie, w chwili gdy nieprzyjaciel skradał się pod mury twierdzy, obudziły krzykiem obrońców miasta przyczyniając się w ten sposób do jego uratowania.


[Закрыть]
32
  z lasa (daw. forma D. lp.) — dziś popr.: z lasu.


[Закрыть]
33
  Pilpaj (a. Bidpai) — filozof i pisarz bramiński, któremu przypisuje się autorstwo zbioru bajek zwierzęcych. W XII w. przełożono jego bajki na łacinę, a na początku XVIII w. na francuski. Bajka o gołębiach była bardzo popularna, o czym świadczą liczne przekłady m.in. Lafontaine’a, Trembeckiego, czy Niemcewicza.


[Закрыть]
34
  odwiedzieć — zwiedzić.


[Закрыть]
35
  okazalszy — tu: lepszy, korzystniejszy.


[Закрыть]
36
  przydało się — przydarzyło się, przytrafiło.


[Закрыть]
37
  nurzyć się — zanurzać się.


[Закрыть]
38
  mieniać się — zamieniać się.


[Закрыть]
39
  tuman — gęsta mgła, chmura.


[Закрыть]
40
  gryźnie (forma 3 os. lp od czasownika: gryźć) — dziś popr.: ugryzie.


[Закрыть]
41
  ladaco — byle co, byle jaki.


[Закрыть]
42
  za czasem — po jakimś czasie.


[Закрыть]
43
  zatem — potem.


[Закрыть]
44
  koń maneżowy — wierzchowiec ujeżdżony na maneżu; od maneż: pomieszczenie do nauki konnej jazdy, ujeżdżalnia koni.


[Закрыть]
45
  koń stadniczy — żyjący w stadzie, dziki.


[Закрыть]
46
  suwać rowy — skakać przez rowy.


[Закрыть]
47
  opłatek — gatunek ciasta pszennego cienko wylewanego na formy.


[Закрыть]
48
  porozumieć — zrozumieć, domyślić się.


[Закрыть]
49
  Lessing, Gotthold Ephraim (1729–1781) — niem. dramatopisarz, krytyk literatury i filozof, napisał m. in. około stu bajek prozą.


[Закрыть]
50
  ozdobny — tu: piękny, okazały.


[Закрыть]
51
  zbywać na czymś — brakować czegoś.


[Закрыть]
52
  porównany — zrównany, postawiony na równi.


[Закрыть]
53
  rże (forma 3. os. lp od: rżeć) — dziś popr.: rży.


[Закрыть]
54
  zżymać się — oburzać się, wzdrygać się, reagować gniewnie.


[Закрыть]
55
  pryska — tu: parska.


[Закрыть]
56
  płodny — tu: płodny w dowcip, inspirujący.


[Закрыть]
57
  w pół lasa — w połowie lasu, w środku lasu.


[Закрыть]
58
  ujęcie sławy — umniejszenie zasług, psucie opinii, zniesławienie.


[Закрыть]
59
  nierychło — nieszybko.


[Закрыть]
60
  zagadł (forma 3 os. lp. rodz. m. od: zagadnąć) — dziś popr. zagadnął.


[Закрыть]
61
  co by w nim dociekła — jak by go oceniła.


[Закрыть]
62
  dławić — dusić.


[Закрыть]
63
  osławić się — okryć się złą sławą; por. osławiony: znany i mający złą reputację.


[Закрыть]
64
  dławny — dławiony, duszony.


[Закрыть]
65
  szklniący (daw.) — lśniący, błyszczący jak szkło.


[Закрыть]
66
  w kantaty — zaczął śpiewać; od kantata (z wł.): utwór muzyczno-wokalny o charakterze uroczystym.


[Закрыть]
67
  kokosz (przestarz.) — kura, kwoka.


[Закрыть]
68
  zmykać — tu: ściągać, ukrywać, usuwać.


[Закрыть]
69
  pocieszny — tu: pocieszający.


[Закрыть]
70
  stratny — utracjusz, marnotrawca.


[Закрыть]
71
  pigułki — tu: z trucizną.


[Закрыть]
72
  ekstrakt (z łac.) — wyciąg, streszczenie, tu: treść, istota.


[Закрыть]
73
  spazmatyczny — tu: chory na spazmy; była to dolegliwość częsta czy wręcz „modna” w XVIII w., m. in. W. Bogusławski napisał komedię Spazmy modne (Lwów, 1797)


[Закрыть]
74
  karbona — skarbona.


[Закрыть]
75
  prosty — tu: prostacki, niewykwintny.


[Закрыть]
76
  fascykuł — zwój papierów, dokumentów.


[Закрыть]
77
  jurysta — prawnik.


[Закрыть]
78
  co w niej gadał — tu: obrońca sądowy.


[Закрыть]
79
  ważny weksel — weksel wiele ważący, tj. na wielką sumę.


[Закрыть]
80
  biegą (przestarz. forma 3 os. lm) — biegną.


[Закрыть]
81
  zdławion — zdławiony, uduszony.


[Закрыть]
82
  o tej dobie — w takich okolicznościach.


[Закрыть]
83
  Fedr a. Fedrus, właśc. Phaedrus (ok. 15 – ok. 50 r. n.e.) — autor poczytnych łacińskich adaptacji bajek Ezopa.


[Закрыть]
84
  dmie (forma 3 os. lp. od: dąć) — nadyma się, pyszni się.


[Закрыть]
85
  stanowisko — tu: miejsce, w którym myśliwy oczekuje zwierzyny w czasie polowania.


[Закрыть]
86
  za przyściem — za przyjściem, kiedy przyjdą.


[Закрыть]
87
  zażyć — użyć, posłużyć się.


[Закрыть]
88
  Fedr a. Fedrus, właśc. Phaedrus (ok. 15 – ok. 50 r. n.e.) — autor poczytnych łacińskich adaptacji bajek Ezopa.


[Закрыть]
89
  wspołeczeństwo — towarzystwo.


[Закрыть]
90
  dostali — tu: upolowali, złowili.


[Закрыть]
91
  przymawiać — ganić, krytykować.


[Закрыть]
92
  i będą się śmiali — zapewne w czasie stypy.


[Закрыть]
93
  dyskursa (przestarz. forma M. lm) — dziś popr.: dyskursy; dyskurs: dyskusja, spór.


[Закрыть]
94
  luboś (starop.) — choć jesteś.


[Закрыть]
95
  z lasa — dziś popr. z lasu.


[Закрыть]
96
  zgada — zgaduje, zmyśla.


[Закрыть]
97
  zagadło — dziś popr.: zagadnęło.


[Закрыть]
98
  My się mściemy, on karze. — miecz jest tu narzędziem kary, a młot zemsty.


[Закрыть]
99
  przedać (przestarz.) — sprzedać.


[Закрыть]
100
  zaciąg — przedsięwzięcie.


[Закрыть]
Текст
4,8
4 оценки
Возрастное ограничение:
12+
Дата выхода на Литрес:
30 августа 2016
Объем:
40 стр. 1 иллюстрация
Правообладатель:
Public Domain

Похожие книги