Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczneТекст

Автор:Camille Bech
Читать фрагмент
Отметить прочитанной
Как читать книгу после покупки
Нет времени читать книгу?
Слушать фрагмент
Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczne
Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczne
− 20%
Купите электронную и аудиокнигу со скидкой 20%
Купить комплект за 197,42 157,94
Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczne
Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczne
Boże Narodzenie z Joeleen - opowiadanie erotyczne
Аудиокнига
Читает Masza Bogucka
107,70
Подробнее
Шрифт:Меньше АаБольше Аа

Camille Bech

Boże Narodzenie z Joeleen

Lust

Boże Narodzenie z JoeleenprzełożyłaAgata Makowiecka tutuł oryginałJul med JoeleenCopyright © 2017, 2019 Camille Bech i LUSTWszystkie prawa zastrzeżoneISBN: 9788726154252

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Joeleen stała przed lustrem, przyglądając się swojej postaci. Gorset był perfekcyjnie zasznurowany, a niewielkie stringi ledwo cokolwiek przykrywały. Nieduże, jędrne pośladki sterczały zachęcająco, podobnie jak jej bujny biust, który niemal wyskakiwał zza wąskiego koronkowego brzegu. Delikatnie poprawiła samonośne pończochy. Był bożonarodzeniowy wieczór, dlatego ubrała się na czerwono, podobnie jak inne dziewczyny, które mieszkały i pracowały w Jaskini Pożądania.

Ten istniejący od dawien dawna burdel znajdował się nieco na uboczu miasteczka Bismarck w Północnej Dakocie, niedaleko kanadyjskiej granicy. Otoczony ze wszystkich stron wyłącznie lasami, miał idealne położenie, jako że goście mogli pojawiać się w nim i znikać, nie zostając przez nikogo zauważonym. W tych okolicach grudzień bywał zazwyczaj dość mroźny, ale nie miało to żadnego znaczenia, ponieważ przebywających we wnętrzu chroniły grube mury wielowiekowego budynku.

Obiekt pierwotnie został zaprojektowany jako zamek, ale pięćdziesiąt lat temu przebudowano go na burdel. Pan Lafayette, jego właściciel, zakupił nieruchomość około trzydziestu lat temu, gdy pewnego wieczoru wygrał w ruletkę w Las Vegas. Miało to miejsce tuż po zalegalizowaniu tej gry w mieście, a on okazał wystarczająco dużo rozsądku, żeby już więcej nie grać. Zamiast tego zatrudnił się przy budowie zapory Hoovera. Wykonywał pracę, przy której trudno go sobie dzisiaj wyobrazić.

Pan Lafayette był z pochodzenia Francuzem i z zapałem pielęgnował europejskie tradycje. Dlatego też uparł się, aby świętowanie Bożego Narodzenia rozpocząć wieczorem dwudziestego czwartego grudnia.

Joeleen poprawiła swoje blond loki, przywdziała długie, białe kozaki, przejrzała się z zadowoleniem w lustrze, po czym opuściła pokój na pierwszym piętrze. W Jaskini Pożądania pracowało dwanaście dziewcząt, większość z nich mieszkała tu już od kilku lat. Ona sama niedawno obchodziła pięcioletnią rocznicę pobytu i zajmowała się obsługą gości przyjeżdżających z całych Stanów.

Ten stary burdel cieszył się dobrą renomą. Był chętnie odwiedzany i utrzymywany dokładnie w tej samej konwencji, co w okresie przejęcia przez pana Lafayette. Dziewczyny również nosiły się w dawnym stylu. Miejsce emanowało erotyką oraz zakazanymi żądzami i mimo że Joeleen mieszkała tu od lat, nadal jednak czuła się bardzo zafascynowana okazałym otoczeniem, w którym przebywała. Wnętrza zostały drobiazgowo zrekonstruowane, żeby wyglądały dokładnie tak, jak na samym początku: meble, zasłony, dywany, boazerie i sztukaterie były identyczne jak w dawnych czasach. Wszystko to sprawiało, że miejsce miało niemal magiczny klimat, którym upajali się wiedzeni pożądaniem mężczyźni, chętnie odwiedzający Jaskinię Pożądania.

Poza tym pan Lafayette wymagał, aby dziewczęta zwracały się do gości na „pan”, co zdaniem Joeleen jeszcze bardziej pogłębiało wrażenie nieco przestarzałych, choć dość ekscytujących podziałów między płciami.

Była ósma wieczorem, gdy schodziła po dużych schodach do ogromnego salonu, w którym powoli zaczęli zbierać się pierwsi goście. Pomieszczenie posiadało sporej wielkości, otwarty kominek i właśnie tutaj młode, ubrane w zwiewne stroje kobiety przyjmowały przybyłych. Podchodziły do nich z uśmiechem, zachęcając do lampki szampana i oferując tackę z cygarami i papierosami. Goście zwykle przysiadali na chwilę, aby się rozgrzać i wybrać dziewczynę, którą później zabierali ze sobą na górę. Wokół kominka ustawiono wygodne fotele, a wzdłuż ścian stały niewielkie stoliki, na których znajdowało się piwo. Sięgano po nie zazwyczaj po zakończonej wizycie.

Pan Lafayette wyszedł jej na spotkanie. Z okazji dzisiejszego święta miał na głowie czapkę Mikołaja i na jego widok ledwo potrafiła powstrzymać się od śmiechu. Zwalista sylwetka i solidna broda na nieco już zniszczonej, starej, ale rumianej twarzy sprawiały, że naprawdę przypominał Mikołaja.

– Joeleen, skarbie… Ależ ty pięknie wyglądasz – odezwał się, całując ją w oba policzki. – Mam dla ciebie specjalnego gościa na dzisiejszy wieczór, a właściwie na całą noc… Mam nadzieję, że nie masz nic przeciw temu?

– Nie, nie… oczywiście, że nie, panie Lafayette.

Nie wybierała się do domu na święta. W rzeczywistości nie widziała swojej rodziny od tamtego pamiętnego dnia pięć lat temu, gdy rozczarowana i wściekła opuściła dom swoich rodziców.

Rozejrzała się dyskretnie wokół siebie, próbując zlokalizować człowieka, o którym rozmawiali.

–Jeszcze się nie pojawił. Właśnie wchodzi po schodach. Oczekuję, że okażesz mu najwyższy respekt. Należy do moich starych przyjaciół. Makler giełdowy, zamożny i świetnie wykształcony.

Uśmiechnęła się do starszego mężczyzny, który był zarówno jej szefem, jak i przyjacielem. Poprawiając mu kamizelkę, która omal nie pękła pod naporem jego sporego brzucha, odparła, że może być o to zupełnie spokojny.

– Tak, tak… wiem, moja mała. Właśnie dlatego cię wybrałem. Panu Harrisonowi należy się to co najlepsze.

Przechadzała się między gośćmi, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że żadnego z nich nie zaprosi na górę. Musiała po prostu poczekać, aż pojawi się pan Harrison. Już teraz w pomieszczeniu znajdowało się więcej mężczyzn niż dziewcząt, więc jej koleżanki mająprzed sobą pracowity wieczór, jeżeli będą musiały ich wszystkich zadowolić. Odpowiadało jej, że spędzi noc tylko z jedną osobą. Nie będzie musiała się kąpać ani przebierać kilka razy podczas jednego wieczoru.

Taka liczba gości okazywała się niekiedy dość wyczerpująca. Między jednymi a drugimi odwiedzinami należało również wymienić pościel w tych ogromnych, starych łóżkach z baldachimami. Zdarzało się też, że Ann i Margaret, wyznaczone do tego zadania, nie zawsze na czas zdążyły uporać się ze wszystkimi pokojami.

Za każdym razem, gdy otwierały się masywne, dębowe drzwi, spoglądała w ich stronę. Nie miała żadnych wątpliwości, gdy ujrzała w nich pana Harrisona. Doskonale pasował do opisu maklera giełdowego, a jego styl również znakomicie przystawał do tego miejsca. Był jak wyjęty ze starego amerykańskiego filmu i nie mogła powstrzymać uśmiechu, ujrzawszy, jak pan Lafayette pospieszył mu na spotkanie. Bez problemu umiała sobie wyobrazić ich bliską przyjaźń, więc gdy zauważyła, jak pan Harrison badawczym wzrokiem lustruje wnętrze, wiedziała już, że przyjaciel zdążył mu o niej opowiedzieć.

Sonia zaserwowała nowo przybyłemu szampana, a wtedy pan Lafayette poszukał Joeleen wzrokiem i przywołał ją skinieniem głowy.

– Pan Harrison? – zapytała, ukłoniwszy się z wdziękiem.

– Panna Joeleen, jak przypuszczam?

Pocałował ją w oba policzki, a ona ujęła go za ramię i poprowadziła w stronę pozostałych gości.

Oczy błyszczały mu z pożądania, gdy wzrokiem prześlizgnął się po jej młodym ciele. Z całą pewnością był głodny, więc zdecydowała, że zaprosi go na górę już po pierwszej szklaneczce.

U siebie w pokoju miała wiele innych rzeczy, gdyby zaszła taka potrzeba. Zgadywała jednak, że nie o to w pierwszej kolejności poprosi.

Купите 3 книги одновременно и выберите четвёртую в подарок!

Чтобы воспользоваться акцией, добавьте нужные книги в корзину. Сделать это можно на странице каждой книги, либо в общем списке:

  1. Нажмите на многоточие
    рядом с книгой
  2. Выберите пункт
    «Добавить в корзину»